Gorącego newsa dostaliśmy w środę w południe. – U sadownika z Płouszowic, który przed trzema tygodniami w ramach kampanii prezydenckiej gościł Jarosława Kaczyńskiego uschły wiśnie w sadzie. Newsa macie na wyłączność, jeśli go nie podejmiecie, informację puścimy dalej – ostrzegał rozemocjonowany członek władz lubelskiej PO. Czytamy na portalu gazeta.pl (link do całości artykułu – radzę przeczytać całość zanim zaczniecie komentować)
Stało się! Czarna magia wkrada się do naszej polityki na całego. Znikające pieniądze czy tajemnice rozmnożenia premii, dziś już nikogo nie interesują. Te tanie sztuczki, rodem z cyrku na Wiejskiej odchodzą do lamusa. Zabrakło światła… ale nie martwcie się moi mili – show musi trwać! Oto nadchodzi demoniczna ręka Jarosława.
Tak to on, syn nieczysty, niby obrońca Kościoła, a z samym szatanem w konszachty wchodzi. To jego mordercza moc, co wysysa życie z drzew wiśni. Bójcie się śmiertelnicy, albowiem nadciąga kataklizm. Kryjcie swe wiśnie (i czereśnie w razie czego, wiadomo nigdy nic nie zaszkodzi) i módlcie się o przebaczenie. Jest jednak nadzieja. Wielka Platforma Obrońców Wiśni przyjmie was w swoje szeregi. Jeden krzyżyk, w ich intencji, może uratować was od tej zarazy. Tylko oni, wraz z błogosławionym Wiśniosławem stawią czoła tej demonicznej mocy. Pomyślcie tylko o tej nadchodzącej apokalipsie.
A tak trochę poważnie rzec biorąc. Myślę, że całej sprawie zaszkodziły nie wiśnie, ale wiśniówka. Dużo wiśniówki, bo na trzeźwo takich farmazonów to wymyślić się nie da. Jeszcze do mediów lecieć na zabój z taką rewelacją. Brak słów, a jak widać, wystarczyło tylko popytać sąsiadów. Zresztą w wodzie to tylko ryż rośnie… i glony.
Jak dla mnie na chwilę obecną hit numer jeden powodziowo-smoleńskiej kampanii. Od dziś z wisienką na torcie.
Czółko!
